Ostatnie 10 dni upłynęło mi pod znakiem wyjazdów. Z Lublina do Przemyśla i z Przemyśla do Lublina (x3). Oficjalnie mam dość, chce przespać w swoim łóżku chociaż jeden, pełny tydzień. Podróże związane były z przygotowaniami do ślubu i wesela. Dzięki nim mamy już prawie wszystko załatwione: menu weselne (om nom nom), spisany protokół przedmałżeński, ustalony wygląd tortu itd... heh to już tylko dwa miesiące :))
Przechodząc do mgiełki, stosuję ją od dwóch tygodni. Włosy spryskuję przy każdej okazji: po umyciu, przed wyjściem z domu i w
trakcie dnia :) Mega dużym plusem mgiełki jest to, że nie skleja i nie obciąża
włosów. Poza tym prawie wszystkie "obietnice" producenta zostały spełnione, gdyż mgiełka ma nietłustą, nieobciążającą konsystencję, ładnie pachnie, zapobiega puszeniu się (początkowo ciężko było mi to stwierdzić, na moich kręconych włosach, ale po czasie widzę różnicę). Co do połysku i jedwabistego dotyku - producenta troszkę poniosła fantazja. Owszem włosy są miękkie (ale nie jedwabiste!), jednak nie błyszczą się tak jak się tego spodziewałam.
Generalnie mgiełkę oceniam na 4 z plusem. Pół punktu odejmuję za brak widocznego połysku, którego najbardziej spodziewałam się po produkcie "upiększającym".
Ogólnie polecam. Cena jest niska - 10 zł. Produkt na pewno krzywdy Wam nie zrobi. Odżywi włosy, bo zawiera olejek arganowy, migdałowy i ekstrakt z jaśminu. Opakowania nie oceniam, bo nie ma dla mnie żadnego znaczenia- ważne co jest w środku:)
poniedziałek, 24 lutego 2014
czwartek, 13 lutego 2014
Liebster Blog Award
Zostałam nominowana przez Asię do nagrody Liebster Blog Award. Dziękuję za pamięć - jest mi niezmiernie miło:) Dzięki zabawie możecie dowiedzieć się kilku rzeczy o mnie, więc zapraszam do lektury - mam nadzieję, że wytrwacie (ha!) :)
1. Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
Często przerabiam różne
rzeczy (typu ubrania, stare meble), lub tworzę coś od podstaw. Pomyślałam, że
fajnie będzie się dzielić swoimi „wyczynami” na blogu, dodatkowo pisząc coś o
sobie. Blog to raczej miła odskocznia od codziennej rutyny.
2. Gdybyś miała urodzić się ponownie, to jakie
miasto/kraj/państwo/kontynent by to było? I dlaczego?
Chorwacja, najlepiej w
regionie Dalmacji Środkowej <3 Piękna pogoda, krajobraz i cudowne morze!
3. Jeśli odwiedzasz blog blogerki, której jeszcze nie
znasz, czy szata graficzna jest dla Ciebie ważna i to ona głównie zachęca (na
pierwszy rzut oka) Cię do dalszego obserwowania?
Zdecydowanie zwracam uwagę na
tego typu sprawy. W pracy często mam do czynienia z projektami graficznymi i
cenię sobie, gdy wygląd bloga jest minimalistyczny, przejrzysty, ale oczywiście
nie nudny.
4. Wymarzona współpraca z firmą, to?
Rzetelne i profesjonalne
podejście do osoby mającej recenzować/ testować produkt, które nie jest nastawione
jedynie na sprzedaż, ale szerzy pozytywny wizerunek samej marki i blogera. Gdybym
mogła przetestować zestawy malarskie (pędzle, ołówki, płótna) byłabym
wniebowzięta <3
5. Na co szczególnie zwracasz uwagę u mężczyzny, kiedy
widzisz go po raz pierwszy w życiu?
U mojego narzeczonego, gdy
zobaczyliśmy się 8 lat temu najbardziej zwróciłam uwagę na przystojną twarz –
nie oszukujmy się zadbane i ładne ciało jest pierwszą rzeczą, którą oceniamy
podczas kontaktu wzrokowego.
6. Najdroższy kosmetyk, który kupiłaś w swoim życiu?
Chyba Elancyl – serum
antycellulitowe. Za 250 ml zapłaciłam ok. 170 złotych.
7. Jaką wartość cenisz sobie najbardziej w życiu?
Miłość
8. Czy wyjście bez makijażu jest dla Ciebie problemem?
Niekoniecznie. Idąc do Groszka
w dresach nie nakładam tony tapety. Jednak wychodząc gdzieś „dalej”, lub z kimś
niemal zawsze mam podkład, pomalowane rzęsy i kreskę na oku. Ale raczej nie
jestem zwolenniczką mocnego makijażu:)
9. Co sądzisz o masowych, wyidealizowanych i przechwalających
się Youtuberkach?
Nie mam zdania - nie oglądam
ich. Jednak słysząc obiegowe opinie o nich mam wrażenie, że chyba konsumpcjonizm troszkę
zawładną ich życiem. Choć niektóre dziewczyny robią naprawdę świetną robotę
prowadząc swoje programy( np. Maxineczka - jedyna, którą śledzę), dlatego uważam, że nie ma co wrzucać wszystkich do
jednego worka i negatywnie ich oceniać
10. Twoja pasa/ ukryty talent, to?
Malarstwo, zdecydowanie. I to
nie takie ukryte :)
11. Czy bierzesz udział w rozdaniach na blogach? (Jeśli
tak, to zapraszam na moje rozdanie :)
Raczej nie:)
wtorek, 11 lutego 2014
Zaproszenia ślubne
Wybór zaproszeń ślubnych nie był trudny, ale długotrwały.
Przejrzenie wszystkich stron na allegro oferujących zaproszenia zajęło mi kilka
godzin, ale poszukiwanie opłaciły się – zamówiliśmy zaproszenia idealne.
Podczas poszukiwań postawiłam sobie jasny cel – chciałam żeby
zaproszenia miały:
- niestandardowy format,
- były eleganckie, ale bez przesady,
- były ręcznie robione.
Ostatecznie wybraliśmy (wybrałam? - Mój S. jest jakoś mało
zaangażowany w tego typu sprawy – jak dla mnie nawet spoko, bo mogę wybrać co
zechcę i tylko poprosić o akceptację, która zawsze jest pozytywna) zaproszenia
koronkowe, które fakturą i kolorem korespondują z moją sukienką i motywem
przewodnim naszego wesela:)
Jak się Wam podobają?
poniedziałek, 10 lutego 2014
Domowe leniuchowanie i nowości
Od czwartku jestem w domu - u mamy:) Postanowiłam ostatnią
przerwę semestralną w życiu wykorzystać na całkowite
leniuchowanie. Stąd mój przyjazd do domu i 5 dni
wolnego od pracy:). Mam tez dla Was kilka nowości, które czekały
na mnie w domu i włosowe specyfiki upolowane na promocji.
Bag - Kazar
Torebka z Kazaru <3 Piękna, idealna i... nie moja:) Kupiła ją sobie moja mama, ale stwierdziła, że będziemy się nią wymieniać i na pierwsze dwa tygodnie mogę traktować ją jak własną. Ach te mamy :D
W końcu dotarły do mnie fioletowe szpilki z Blink'a. Jak się
pewnie domyślacie (lub nie) będą to moje ślubne buty, bo
wszystkie białe modele, które widziałam kojarzą mi się z
komunią. Poza tym taki energetyczny kolor urozmaici z pewnością
biel sukienki i jak dla mnie będzie wyglądał super. Zastanawiałam
się nad wyborem rozmiaru, ale w końcu kupiłam 37- i dobrze. 38 nad
którym rozmyślałam przez 1,5 godziny okazał by się za duży i
musiałabym zwracać paczkę.
Kupiłam 3 po 1,90 za sztukę. Dwie
wydają się być całkiem spoko, zwierają w składzie olej
makadamia, olej kokosowy i olej arganowy. Ciekawe połączenie,
zastanawiam się tylko, czy nie obciążą mi za bardzo włosów.
Przetestuję, to napiszę co i jak:). 3 maseczka jest do włosów
suchych i zniszczonych. Niestety w sklepie nie doczytałam składu, w
którym znajduje się ekstrakt z henny. Bardzo lubię mój kolor
włosów z jaśniejszymi końcówkami i za nic na świecie nie
chciałabym, żeby zmienił się on w jakiś inny - dlatego dla
świętego spokoju wyrzuciłam maseczkę do kosza, żeby mnie nie
kusiła.
Mgiełka upiększająca Timotei
Z olejkiem arganowym, migdałowym
i ekstraktem z jaśminu. Producent obiecuje po zastosowaniu piękne,
błyszczące włosy - czy tak jest? Jeszcze nie wiem, ale wkrótce
dam znać jak spisała się na moich włosach.
PS Jaki kolor butów wyświetla się Wam na monitorze? U mnie na
jednym jest piękny fioletowy (zgodny z rzeczywistym), a na drugim chabrowy:/
wtorek, 4 lutego 2014
Ślub w kolorze fioletu
Zostały nam niecałe 3 miesiące do ślubu. Im bliżej ceremonii
tym coraz częściej śni mi się jakaś wpadka na weselu... Coś okropnego! Też tak
miałyście przed swoim ślubem? Koleżanki mówiły mi, że noc przed miały totalnie nieprzespaną z nerwów. Z kolei moja mama była tak zajęta przygotowaniami, że zasnęła jak
kamień z powodu zmęczenia. Nie zastanawiając się zbyt długo – chyba wolę
wariant mojej mamy:)
Wracając do wesela – wspólnie z S. podjęliśmy decyzję, że motywem
przewodnim będzie fiolet i lawenda z niewielkim akcentem w postaci fuksji–
myślę, że takie połączenie będzie eleganckie, ale też energetyczne. Co
myślicie?
Piękne bukiety, chyba poproszę nasza florystkę o zrobienie podobnych. Na okrągłych stołach będą wyglądały obłędnie!
Bukiet po prawej skradł moje serce <3
A to mój kolaż stworzony z elementów, które wybraliśmy
niedziela, 2 lutego 2014
Kac morderca
...zawitał dziś do mojego domu. Właściwie wprosił się, bo nikt go tu nie
chciał, ale cóż takie są skutki...
Mieliśmy wczoraj spotkać się ze znajomymi. Nic z tego nie wyszło, więc jak przystało na przyszłe małżeństwo spędziliśmy miły wieczór we dwoje. Z pizzą, 5 sezonem House'a (oglądamy już po raz drugi - kocham ten serial) winem i sokiem o smaku mohito <3 . Było pysznie, zabawnie i upojnie. A jako, że ja do często pijących nie należę, mohito uderzyło mi do głowy szybciej niż myślałam (sierota). Później poszło już z górki... śmiechy, hihy, helikopter w mojej głowie i słodki sen - przerwany nad ranem bólem brzucha, bolącą głową i suszą w ustach. No to sobie pospałam - pomyślałam, ale mój kochany mąż zrobił mi miętową herbatę, która okazała się być zieloną z cytryną - nieważne, pomogła na brzuch:) Obyło się bez modlitw go sedesu, brzuch na obecną chwilę odpuszcza, wiec chyba i kac morderca powoli odchodzi, wesoło machając rączkami. Nie odmacham mu, bo mam uraz do mohito chyba aż do wesela...
To miłej niedzieli moje drogie! Uciekam przytulać się do kołdry i wypić gorący kubek. Paaaaa
Mieliśmy wczoraj spotkać się ze znajomymi. Nic z tego nie wyszło, więc jak przystało na przyszłe małżeństwo spędziliśmy miły wieczór we dwoje. Z pizzą, 5 sezonem House'a (oglądamy już po raz drugi - kocham ten serial) winem i sokiem o smaku mohito <3 . Było pysznie, zabawnie i upojnie. A jako, że ja do często pijących nie należę, mohito uderzyło mi do głowy szybciej niż myślałam (sierota). Później poszło już z górki... śmiechy, hihy, helikopter w mojej głowie i słodki sen - przerwany nad ranem bólem brzucha, bolącą głową i suszą w ustach. No to sobie pospałam - pomyślałam, ale mój kochany mąż zrobił mi miętową herbatę, która okazała się być zieloną z cytryną - nieważne, pomogła na brzuch:) Obyło się bez modlitw go sedesu, brzuch na obecną chwilę odpuszcza, wiec chyba i kac morderca powoli odchodzi, wesoło machając rączkami. Nie odmacham mu, bo mam uraz do mohito chyba aż do wesela...
To miłej niedzieli moje drogie! Uciekam przytulać się do kołdry i wypić gorący kubek. Paaaaa
piątek, 31 stycznia 2014
czwartek, 30 stycznia 2014
Krewetki w sosie pomiodorowym z warzywami i podsmażanym ryżem
Zawsze twierdziłam, że nie lubię krewetek, choć nigdy ich nie próbowałam.
Ostatnio jak byliśmy w chińczyku S. zamówił sobie kurczaka w cieście kokosowym,
ja kurczaka Mekong, a moja przyjaciółka krewetki z warzywami i ryżem.
Podkradłam jej trochę i miło się zaskoczyłam! Jak dla mnie smakują one trochę
jak kurczak i tuńczyk razem wzięte.
Przypadły mi do gustu na tyle, że postanowiłam podobne danie zrobić w domu. Poniższy przepis to kombinacja trzech przepisów znalezionych w sieci. Jak dla mnie wyszło szybkie, sycące i bardzo dobre danie. Zjedliśmy je wczoraj na obiad i dziś mamy się całkiem dobrze, więc wszystko poszło zgodnie z planem:)
Potrzebne produkty:
- opakowanie mrożonych krewetek koktajlowych (250g) - swoje kupiłam w Biedronce
- 2 woreczki ryżu białego, długoziarnistego
- dwie, lub trzy garści włoszczyzny (może być mrożona). Jeśli chodzi o warzywa możecie dodać jakie chcecie. Ja w mojej mieszance miałam: marchewkę, groszek, paprykę czerwoną i zieloną, szparagówkę.
- oliwa z oliwek
- sól
- pieprz
- bazylia
- zioła prowansalskie
- czosnek 3 ząbki
- cebula duża
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- szklanka bulionu warzywnego (otrzymacie go po ugotowaniu warzyw z kostkę rosołową)
- żółty ser
- 1 jajko
- łyżka masła
Przygotowanie:
1. Ugotować dwa woreczki ryżu - według przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu wyjąć na talerz ryż z woreczków i pozostawić do ostygnięcia.
2. Krewetki opłukać pod bieżącą wodą, aby się rozmroziły.
3. Wrzucić krewetki do naczynia z wrzącą wodą i gotować 3 minuty. Odcedzić.
4. Krewetki dodać do marynaty (oliwa z oliwek, sól, pieprz, zioła prowansalskie, dwa zmiażdżone ząbki czosnku, odrobina soku z cytryny). Pozostawić na kilkanaście minut
5. Ugotować warzywa wraz z kostką rosołową (ok. 15 minut)
6. Posiekaną cebulę, pokrojony jeden ząbek czosnku, ugotowane warzywa i krewetki wrzucamy na patelnię i podsmażamy na oleju. (ok. 4 minut).
7. Po tym czasie wlewamy szklankę bulionu do smażących się warzyw i krewetek. Mieszamy, dodajemy do wszystkiego 2 łyżki koncentratu pomidorowego, znów mieszamy i dusimy pod przykryciem ok. 2 minuty. Doprawiamy do solą, pieprzem,
8. Jajko roztrzepujemy z solą i pieprzem, odstawiamy.
9. Na wok wlewamy odrobinę oleju, dodajemy łyżkę masła i wsypujemy wcześniej ugotowany ryż - rozdrabniając go jeśli się posklejał. Do ryżu wlewamy masę jajeczną i mieszamy do momentu aż jajko się zetnie a ryż będzie ciepły.
10. Ryż wykładamy na talerze, polewamy sosem pomidorowym z warzywami i krewetkami, posypujemy startym, żółtym serem.
Smacznego!:)
Przypadły mi do gustu na tyle, że postanowiłam podobne danie zrobić w domu. Poniższy przepis to kombinacja trzech przepisów znalezionych w sieci. Jak dla mnie wyszło szybkie, sycące i bardzo dobre danie. Zjedliśmy je wczoraj na obiad i dziś mamy się całkiem dobrze, więc wszystko poszło zgodnie z planem:)
Potrzebne produkty:
- opakowanie mrożonych krewetek koktajlowych (250g) - swoje kupiłam w Biedronce
- 2 woreczki ryżu białego, długoziarnistego
- dwie, lub trzy garści włoszczyzny (może być mrożona). Jeśli chodzi o warzywa możecie dodać jakie chcecie. Ja w mojej mieszance miałam: marchewkę, groszek, paprykę czerwoną i zieloną, szparagówkę.
- oliwa z oliwek
- sól
- pieprz
- bazylia
- zioła prowansalskie
- czosnek 3 ząbki
- cebula duża
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- szklanka bulionu warzywnego (otrzymacie go po ugotowaniu warzyw z kostkę rosołową)
- żółty ser
- 1 jajko
- łyżka masła
Przygotowanie:
1. Ugotować dwa woreczki ryżu - według przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu wyjąć na talerz ryż z woreczków i pozostawić do ostygnięcia.
2. Krewetki opłukać pod bieżącą wodą, aby się rozmroziły.
3. Wrzucić krewetki do naczynia z wrzącą wodą i gotować 3 minuty. Odcedzić.
4. Krewetki dodać do marynaty (oliwa z oliwek, sól, pieprz, zioła prowansalskie, dwa zmiażdżone ząbki czosnku, odrobina soku z cytryny). Pozostawić na kilkanaście minut
5. Ugotować warzywa wraz z kostką rosołową (ok. 15 minut)
6. Posiekaną cebulę, pokrojony jeden ząbek czosnku, ugotowane warzywa i krewetki wrzucamy na patelnię i podsmażamy na oleju. (ok. 4 minut).
7. Po tym czasie wlewamy szklankę bulionu do smażących się warzyw i krewetek. Mieszamy, dodajemy do wszystkiego 2 łyżki koncentratu pomidorowego, znów mieszamy i dusimy pod przykryciem ok. 2 minuty. Doprawiamy do solą, pieprzem,
8. Jajko roztrzepujemy z solą i pieprzem, odstawiamy.
9. Na wok wlewamy odrobinę oleju, dodajemy łyżkę masła i wsypujemy wcześniej ugotowany ryż - rozdrabniając go jeśli się posklejał. Do ryżu wlewamy masę jajeczną i mieszamy do momentu aż jajko się zetnie a ryż będzie ciepły.
10. Ryż wykładamy na talerze, polewamy sosem pomidorowym z warzywami i krewetkami, posypujemy startym, żółtym serem.
Smacznego!:)
wtorek, 28 stycznia 2014
Moja suknia ślubna
Od początku wiedziałam jak powinna wyglądać moja suknia ślubna. No może nie tak całkiem dokładnie, ale chciałam żeby miała długi tren. Gdy poszłam z mamą do salonu, zmierzyłam 4 modele i ten 4 okazał się idealny! Chciałam też zaznaczyć, że wszystkie sukienki jakie mierzyłam były w jednym stylu: koronkowe, zwiewne z dużą ilością lejącego się szyfonu, niekiedy wysadzane kryształkami.
Poniżej kilka modeli (wyszukanych w internecie, które szczególnie przypadły mi do gustu):
Ale od początku…
Choć princeski na zdjęciach wydawały mi się zbyt cukierkowe,
gdy weszłam do salonu i zobaczyłam jak pięknie wyglądają na manekinach
postanowiłam je przymierzyć. Jakiż wielki był mój zachwyt, gdy w tego typu
sukience rozmiar mojego biustu zwiększył się z A do D! Od razu powiedziałam Mamo bierzemy! (:D). Niestety jak zaczęłam się niej poruszać czar prysł równie szybko jak
się pojawił. Suknia była tak niewygodna i ciężka, że przetrwanie w niej całej
nocy graniczyłoby z cudem.
Na kolejny ogień poszła sukienka w kształcie litery A. Nie
podbiła ona mojego serca, gdy zobaczyłam ją na wieszaku, i nie zachwyciła mnie
gdy ubrałam ją na siebie. Beż żalu zdjęłam ją i sięgnęłam po następną.
Kolejna suknia była lekko dopasowana z dłuuuugim trenem. Przyznam
szczerze była cudowna, ale niestety nie było możliwości zakupu rozmiaru który
mnie interesował, więc z wielkim żalem odłożyłyśmy ją na wieszak.
Ostatni model jaki zmierzyłam to suknia typu syrena z długim
trenem – mocno dopasowana w talii i biodrach, pięknie podkreślająca biust (co
przy moim małym rozmiarze jest szczególnie ważne) i co najważniejsze na całej
długości pokryta przestrzenną włoską koronką. Od razu po założeniu wiedziałam,
że to jest ten idealny fason.
Zarezerwowałyśmy suknię, pojechałyśmy do jeszcze jednego
salonu obejrzeć inne modele, ale w końcu wróciłyśmy do pierwotnego sklepu i
zakupiłyśmy koronkową syrenkę.
Początkowo byłam nastawiona na szycie sukni, gdybym nie
znalazła tej odpowiedniej, jednak udało się ją odnaleźć w pierwszym odwiedzonym
salonie, więc przymiarki mam z głowy. Czeka mnie jeszcze tylko dopasowanie sukni
do mojej figury, bo niestety modele ślubne są szyte od rozmiaru 36, który jest
na mnie o wiele za duży i trzeba ją zwężać do r. 34 (szczególnie w pasie).
piątek, 5 lipca 2013
Nowe dziecko- zabawka
Właśnie przyjechało do nas nowe dziecko :D tzn. do mojego
Sebka.Dla mnie to kawałek blachy, ale przyznam, że bardzo ładny:P Samochód (Alfa Romeo 166) ściągnęliśmy z Holandii i na razie stoi pod domem, bo musimy zająć się papierami związanymi ze sprowadzeniem samochodu z zagranicy. Połowę dokumentów już skompletowaliśmy, ale na drugą połowę musimy jeszcze trochę poczekać (nie dałam rady wszystkiego załatwić sama, a papierki musimy załatwiać w Przemyskich urzędach, co jest uciążliwe, bo nie uśmiecha się nam jeździć tyle kilometrów co kilka dni. Więc na razie samochód stoi i czeka). Musimy też sprzedać nasze poprzednie auto bo nie ukrywajmy pieniążki by się teraz przydały - tym bardziej, że zbliżają się wakacje, a ja nawet nie widzę początków funduszu urlopowego:( Zobaczymy jak to wszytko się potoczy. Korzystając z okazji, że robiliśmy zdjęcia samochodu, żeby wystawić go na Allegro, ubłagałam mojego S. żeby w końcu zrobił mi jakieś zdjęcie, które mogłabym wrzucić na bloga! Czemu Ci faceci tak niechętnie cykają blogowe fotki!?
środa, 3 lipca 2013
Projekt kuchni
Tak jak obiecałam - zaczynam wstawiać swoje projekty. Dla niektórych mogą one być zbyt monochromatyczne - ale cóż taki jest mój styl. Biel, czerń plus jakiś intensywny kolor. Poniżej przedstawiam Wam projekt kuchni - jeden z pierwszych jakie wykonałam. Wymiary pomieszczenia są identyczne z wymiarami pokoju na poddaszu mojego rodzinnego domu. Właśnie z myślą o tym pomieszczeniu robiłam tę kuchnię - taką chciałabym mieć. Być może kiedyś wprowadzimy się na to dwupoziomowe poddasze, bo rodzice powiedzieli, że jest ono do dyspozycji i jak chcemy możemy się tam wprowadzić Jest tylko jedno "ale" - no może dwa:) Przemyśl jest obecnie oddalony on naszych miejsc pracy o ponad 200 km, wiec remont jest na razie nierealny i jednak wolelibyśmy mieć swój dom, osobny z dala od rodzinny (ale nie za daleko:P). Co będzie, czas pokaże. Zostawiam Was z projektami. Może program w którym je robiłam nie jest tym z najwyższej półki, ale efekty wizualizacji i renderingu są zadowalające.
Buziaki!!
Buziaki!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































