Strony

wtorek, 28 stycznia 2014

Moja suknia ślubna



Od początku wiedziałam jak powinna wyglądać moja suknia ślubna. No może nie tak całkiem dokładnie, ale chciałam żeby miała długi tren. Gdy poszłam z mamą do salonu, zmierzyłam 4 modele i ten 4 okazał się idealny! Chciałam też zaznaczyć, że wszystkie sukienki jakie mierzyłam były w jednym stylu: koronkowe, zwiewne z dużą ilością lejącego się szyfonu, niekiedy wysadzane kryształkami.
Poniżej kilka modeli (wyszukanych w internecie, które szczególnie przypadły mi do gustu):









Ale od początku…

Choć princeski na zdjęciach wydawały mi się zbyt cukierkowe, gdy weszłam do salonu i zobaczyłam jak pięknie wyglądają na manekinach postanowiłam je przymierzyć. Jakiż wielki był mój zachwyt, gdy w tego typu sukience rozmiar mojego biustu zwiększył się z A do D! Od razu powiedziałam Mamo bierzemy! (:D). Niestety jak zaczęłam się  niej poruszać czar prysł równie szybko jak się pojawił. Suknia była tak niewygodna i ciężka, że przetrwanie w niej całej nocy graniczyłoby z cudem.

Na kolejny ogień poszła sukienka w kształcie litery A. Nie podbiła ona mojego serca, gdy zobaczyłam ją na wieszaku, i nie zachwyciła mnie gdy ubrałam ją na siebie. Beż żalu zdjęłam ją i sięgnęłam po następną.

Kolejna suknia była lekko dopasowana z dłuuuugim trenem. Przyznam szczerze była cudowna, ale niestety nie było możliwości zakupu rozmiaru który mnie interesował, więc z wielkim żalem odłożyłyśmy ją na wieszak.

Ostatni model jaki zmierzyłam to suknia typu syrena z długim trenem – mocno dopasowana w talii i biodrach, pięknie podkreślająca biust (co przy moim małym rozmiarze jest szczególnie ważne) i co najważniejsze na całej długości pokryta przestrzenną włoską koronką. Od razu po założeniu wiedziałam, że to jest ten idealny fason.
Zarezerwowałyśmy suknię, pojechałyśmy do jeszcze jednego salonu obejrzeć inne modele, ale w końcu wróciłyśmy do pierwotnego sklepu i zakupiłyśmy koronkową syrenkę. 



Początkowo byłam nastawiona na szycie sukni, gdybym nie znalazła tej odpowiedniej, jednak udało się ją odnaleźć w pierwszym odwiedzonym salonie, więc przymiarki mam z głowy. Czeka mnie jeszcze tylko dopasowanie sukni do mojej figury, bo niestety modele ślubne są szyte od rozmiaru 36, który jest na mnie o wiele za duży i trzeba ją zwężać do  r. 34 (szczególnie w pasie).


8 komentarzy:

  1. Piękne suknie :) będziesz zachwycającą panną młodą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne sukienki, choć nie do końca w moim typie. Kiedy nastąpi ten szczęśliwy dzień?
    Bardzo się cieszę, że wróciłaś na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Syrenka - cudna suknia, na pewno będziesz w niej przepięknie wyglądać. Mi się zawsze marzyła ''princeska'' i w sumie marzy mi się nadal, ale wiadomo, że jak się przymierza to może się wszystko zmienić. A to jeszcze przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja już wybrałam swoją, powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielisz się z nami zdjęciem?:)

      Usuń
  5. Ja też od samego początku wiedzialam jaką chcę suknię ślubną. W końcu cale życie o niej marzyłam i byla taka jak w moim snach... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie suknie śliczne, chyba każda kobiet marzy o swojej sukni ślubnej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie:):*