poniedziałek, 24 lutego 2014

Mgiełka upiększająca Timotei

Ostatnie 10 dni upłynęło mi pod znakiem wyjazdów. Z Lublina do Przemyśla  i z Przemyśla do Lublina (x3). Oficjalnie mam dość, chce przespać w swoim łóżku chociaż jeden, pełny tydzień. Podróże związane były z przygotowaniami do ślubu i wesela. Dzięki nim mamy już prawie wszystko załatwione: menu weselne (om nom nom), spisany protokół przedmałżeński, ustalony wygląd tortu itd... heh to już tylko dwa miesiące :))


Przechodząc do mgiełki, stosuję ją od dwóch tygodni. Włosy spryskuję przy każdej okazji: po umyciu, przed wyjściem z domu i w trakcie dnia :) Mega dużym plusem mgiełki jest to, że nie skleja i nie obciąża włosów. Poza tym prawie wszystkie "obietnice" producenta zostały spełnione, gdyż mgiełka ma nietłustą, nieobciążającą konsystencję, ładnie pachnie, zapobiega puszeniu się (początkowo ciężko było mi to stwierdzić, na moich kręconych włosach, ale po czasie widzę różnicę). Co do połysku i jedwabistego dotyku - producenta troszkę poniosła fantazja. Owszem włosy są miękkie (ale nie jedwabiste!), jednak nie błyszczą się tak jak się tego spodziewałam.

Generalnie mgiełkę oceniam na 4 z plusem. Pół punktu odejmuję za brak widocznego połysku, którego najbardziej spodziewałam się po produkcie "upiększającym".

Ogólnie polecam. Cena jest niska - 10 zł. Produkt na pewno krzywdy Wam nie zrobi. Odżywi włosy, bo zawiera olejek arganowy, migdałowy i ekstrakt z jaśminu. Opakowania nie oceniam, bo nie ma dla mnie żadnego znaczenia- ważne co jest w środku:) 

11 komentarzy:

  1. Tyle rzeczy masz pozałatwiane,a ja nie mam ani połowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie martw! moja koleżanka jeszcze dwa tygodnie przed weselem roznosiła zaproszenia, a jej przyszły mąż w dzień ślubu kupował pasek do spodni... :D My musimy wszystko planować z dużym wyprzedzeniem, bo mieszkamy 200 km od rodzinnego miasta, w którym będzie wesele, więc każdy powrót do domu to maraton po sali weselnej, fryzjerce, makijażystce, florystce i cukierni:D Dzięki temu odczuwamy lekką presję czasu, więc wolimy mieć wszystko załatwione wcześniej, żeby się później nie okazało, że nagle musimy jechać do Przemyśla, żeby coś "na już" załatwić.

      Usuń
    2. Jejciu, ja tak będę mieć za niecałe już dwa lata :)

      Usuń
  2. nie uzywałam jej ale raczej nie uzyje ;p OBSERWUJE!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem jej głębszego składu ;) Zaraz poszukam go w internecie.
    Obecnie używam odżywek w spray'u z Gliss Kur'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam niedawno czarną odżywkę w spray'u z Gliss Kur'a, był bardzo dobra, ale coś mnie podkusiło, żeby wypróbować tę:)

      Usuń
  4. Ja używam odżywki z Gliss Kur'a, a tej z Timotei nie widziałam, ale jutro rozglądnę się za nią, bo jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mgiełkę widziałam, w biedronce, tak mi się zdaje. Ciekawa jestem zapachy. Zawsze mgiełki do włosów kojarzą mi się z jakąś słodkością, ale również i elegancją , oczywiście mam na myśli zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest ładny, taki specyficzny - niezbyt słodki, ale chyba nie potrafię go określić dokładnie. Koleżanka mówiła mi, że pachnie odżywką od fryzjera:P A kupiłam ją właśnie w biedrze:)

      Usuń
    2. No to dobrze mi się zdawało :) Może, kiedyś się na nią skusze, jak jeszcze będzie gdzieś w promocji :)

      Usuń
  6. Ja też już mam dość, tyle jest do załatwiania...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie:):*