Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

czwartek, 13 lutego 2014

Liebster Blog Award






Zostałam nominowana przez Asię do nagrody Liebster Blog Award. Dziękuję za pamięć - jest mi niezmiernie miło:) Dzięki zabawie możecie dowiedzieć się kilku rzeczy o mnie, więc zapraszam do lektury - mam nadzieję, że wytrwacie (ha!) :)

1. Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
Często przerabiam różne rzeczy (typu ubrania, stare meble), lub tworzę coś od podstaw. Pomyślałam, że fajnie będzie się dzielić swoimi „wyczynami” na blogu, dodatkowo pisząc coś o sobie. Blog to raczej miła odskocznia od codziennej rutyny.

2. Gdybyś miała urodzić się ponownie, to jakie miasto/kraj/państwo/kontynent by to było? I dlaczego?
Chorwacja, najlepiej w regionie Dalmacji Środkowej <3 Piękna pogoda, krajobraz i cudowne morze!

3. Jeśli odwiedzasz blog blogerki, której jeszcze nie znasz, czy szata graficzna jest dla Ciebie ważna i to ona głównie zachęca (na pierwszy rzut oka) Cię do dalszego obserwowania?
Zdecydowanie zwracam uwagę na tego typu sprawy. W pracy często mam do czynienia z projektami graficznymi i cenię sobie, gdy wygląd bloga jest minimalistyczny, przejrzysty, ale oczywiście nie nudny.

4. Wymarzona współpraca z firmą, to?
Rzetelne i profesjonalne podejście do osoby mającej recenzować/ testować produkt, które nie jest nastawione jedynie na sprzedaż, ale szerzy pozytywny wizerunek samej marki i blogera. Gdybym mogła przetestować zestawy malarskie (pędzle, ołówki, płótna) byłabym wniebowzięta <3

5. Na co szczególnie zwracasz uwagę u mężczyzny, kiedy widzisz go po raz pierwszy w życiu?
U mojego narzeczonego, gdy zobaczyliśmy się 8 lat temu najbardziej zwróciłam uwagę na przystojną twarz – nie oszukujmy się zadbane i ładne ciało jest pierwszą rzeczą, którą oceniamy podczas kontaktu wzrokowego.  

6. Najdroższy kosmetyk, który kupiłaś w swoim życiu?
Chyba Elancyl – serum antycellulitowe. Za 250 ml zapłaciłam ok. 170 złotych.

7. Jaką wartość cenisz sobie najbardziej w życiu?
Miłość

8. Czy wyjście bez makijażu jest dla Ciebie problemem?
Niekoniecznie. Idąc do Groszka w dresach nie nakładam tony tapety. Jednak wychodząc gdzieś „dalej”, lub z kimś niemal zawsze mam podkład, pomalowane rzęsy i kreskę na oku. Ale raczej nie jestem zwolenniczką mocnego makijażu:)

9. Co sądzisz o masowych, wyidealizowanych i przechwalających się Youtuberkach?
Nie mam zdania - nie oglądam ich. Jednak słysząc obiegowe opinie o nich mam wrażenie, że chyba konsumpcjonizm troszkę zawładną ich życiem. Choć niektóre dziewczyny robią naprawdę świetną robotę prowadząc swoje programy( np. Maxineczka - jedyna, którą śledzę), dlatego uważam, że nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka i negatywnie ich oceniać

10. Twoja pasa/ ukryty talent, to?
Malarstwo, zdecydowanie. I to nie takie ukryte :)

11. Czy bierzesz udział w rozdaniach na blogach? (Jeśli tak, to zapraszam na moje rozdanie :)
Raczej nie:)

wtorek, 11 lutego 2014

Zaproszenia ślubne

Wybór zaproszeń ślubnych nie był trudny, ale długotrwały. Przejrzenie wszystkich stron na allegro oferujących zaproszenia zajęło mi kilka godzin, ale poszukiwanie opłaciły się – zamówiliśmy zaproszenia idealne.

Podczas poszukiwań postawiłam sobie jasny cel – chciałam żeby zaproszenia miały:
  1. niestandardowy format,
  2. były eleganckie, ale bez przesady,
  3. były ręcznie robione.
Ostatecznie wybraliśmy (wybrałam? - Mój S. jest jakoś mało zaangażowany w tego typu sprawy – jak dla mnie nawet spoko, bo mogę wybrać co zechcę i tylko poprosić o akceptację, która zawsze jest pozytywna) zaproszenia koronkowe, które fakturą i kolorem korespondują z moją sukienką i motywem przewodnim naszego wesela:)




Jak się Wam podobają?

poniedziałek, 10 lutego 2014

Domowe leniuchowanie i nowości

Od czwartku jestem w domu - u mamy:) Postanowiłam ostatnią przerwę semestralną w życiu wykorzystać na całkowite leniuchowanie. Stąd mój przyjazd do domu i 5 dni wolnego od pracy:). Mam tez dla Was kilka nowości, które czekały na mnie w domu i włosowe specyfiki upolowane na promocji.

 Bag - Kazar

Torebka z Kazaru <3 Piękna, idealna i... nie moja:) Kupiła ją sobie moja mama, ale stwierdziła, że będziemy się nią wymieniać i na pierwsze dwa tygodnie mogę traktować ją jak własną. Ach te mamy :D


 Shoes - Blink
 
W końcu dotarły do mnie fioletowe szpilki z Blink'a. Jak się pewnie domyślacie (lub nie) będą to moje ślubne buty, bo wszystkie białe modele, które widziałam kojarzą mi się z komunią. Poza tym taki energetyczny kolor urozmaici z pewnością biel sukienki i jak dla mnie będzie wyglądał super. Zastanawiałam się nad wyborem rozmiaru, ale w końcu kupiłam 37- i dobrze. 38 nad którym rozmyślałam przez 1,5 godziny okazał by się za duży i musiałabym zwracać paczkę.

Maseczki z Biovaxu

Kupiłam 3 po 1,90 za sztukę. Dwie wydają się być całkiem spoko, zwierają w składzie olej makadamia, olej kokosowy i olej arganowy. Ciekawe połączenie, zastanawiam się tylko, czy nie obciążą mi za bardzo włosów. Przetestuję, to napiszę co i jak:). 3 maseczka jest do włosów suchych i zniszczonych. Niestety w sklepie nie doczytałam składu, w którym znajduje się ekstrakt z henny. Bardzo lubię mój kolor włosów z jaśniejszymi końcówkami i za nic na świecie nie chciałabym, żeby zmienił się on w jakiś inny - dlatego dla świętego spokoju wyrzuciłam maseczkę do kosza, żeby mnie nie kusiła.

Mgiełka upiększająca Timotei
Z olejkiem arganowym, migdałowym i ekstraktem z jaśminu. Producent obiecuje po zastosowaniu piękne, błyszczące włosy - czy tak jest? Jeszcze nie wiem, ale wkrótce dam znać jak spisała się na moich włosach.
 
PS Jaki kolor butów wyświetla się Wam na monitorze? U mnie na jednym jest piękny fioletowy (zgodny z rzeczywistym), a na drugim chabrowy:/









wtorek, 4 lutego 2014

Ślub w kolorze fioletu



Zostały nam niecałe 3 miesiące do ślubu. Im bliżej ceremonii tym coraz częściej śni mi się jakaś wpadka na weselu... Coś okropnego! Też tak miałyście przed swoim ślubem? Koleżanki mówiły mi, że  noc przed miały totalnie nieprzespaną z nerwów. Z kolei moja mama była tak zajęta przygotowaniami, że zasnęła jak kamień z powodu zmęczenia. Nie zastanawiając się zbyt długo – chyba wolę wariant mojej mamy:)

Wracając do wesela – wspólnie z S. podjęliśmy decyzję, że motywem przewodnim będzie fiolet i lawenda z niewielkim akcentem w postaci fuksji– myślę, że takie połączenie będzie eleganckie, ale też energetyczne. Co myślicie?


Piękne bukiety, chyba poproszę nasza florystkę o zrobienie podobnych. Na okrągłych stołach będą wyglądały obłędnie!

Bukiet  po prawej skradł moje serce <3



A to mój kolaż stworzony z elementów, które wybraliśmy

niedziela, 2 lutego 2014

Kac morderca

...zawitał dziś do mojego domu. Właściwie wprosił się, bo nikt go tu nie chciał, ale cóż takie są skutki...

 Mieliśmy wczoraj spotkać się ze znajomymi. Nic z tego nie wyszło, więc jak przystało na przyszłe małżeństwo spędziliśmy miły wieczór we dwoje. Z pizzą, 5 sezonem House'a (oglądamy już po raz drugi - kocham ten serial) winem i sokiem o smaku mohito <3 . Było pysznie, zabawnie i upojnie. A jako, że ja do często pijących nie należę, mohito uderzyło mi do głowy szybciej niż myślałam (sierota). Później poszło już z górki... śmiechy, hihy, helikopter w mojej głowie i słodki sen - przerwany nad ranem bólem brzucha, bolącą głową i suszą w ustach. No to sobie pospałam - pomyślałam, ale mój kochany mąż zrobił mi miętową herbatę, która okazała się być zieloną z cytryną - nieważne, pomogła na brzuch:) Obyło się bez modlitw go sedesu, brzuch na obecną chwilę odpuszcza, wiec chyba i kac morderca powoli odchodzi, wesoło machając rączkami. Nie odmacham mu, bo mam uraz do mohito chyba aż do wesela...



To miłej niedzieli moje drogie! Uciekam przytulać się do kołdry i wypić gorący kubek. Paaaaa

piątek, 31 stycznia 2014

Styczniowy mix zdjęć



My hair | Sand effect nails - Wibo

New tab

Kelly Hoppen - Wnętrza


   
 J.R.R. Tolkien - Silmarillion







czwartek, 30 stycznia 2014

Krewetki w sosie pomiodorowym z warzywami i podsmażanym ryżem

Zawsze twierdziłam, że nie lubię krewetek, choć nigdy ich nie próbowałam. Ostatnio jak byliśmy w chińczyku S. zamówił sobie kurczaka w cieście kokosowym, ja kurczaka Mekong, a moja przyjaciółka  krewetki z warzywami i ryżem. Podkradłam jej trochę i miło się zaskoczyłam! Jak dla mnie smakują one trochę jak kurczak i tuńczyk razem wzięte.

Przypadły mi do gustu na tyle, że postanowiłam podobne danie zrobić w domu. Poniższy przepis to kombinacja trzech przepisów znalezionych w sieci. Jak dla mnie wyszło szybkie, sycące i bardzo dobre danie. Zjedliśmy je wczoraj na obiad i dziś mamy się całkiem dobrze, więc wszystko poszło zgodnie z planem:)



Potrzebne produkty:
- opakowanie mrożonych krewetek koktajlowych (250g) -  swoje kupiłam w Biedronce
- 2 woreczki ryżu białego, długoziarnistego
- dwie, lub trzy garści włoszczyzny (może być mrożona). Jeśli chodzi o warzywa możecie dodać jakie chcecie. Ja w mojej mieszance miałam: marchewkę, groszek, paprykę czerwoną i zieloną, szparagówkę.
- oliwa z oliwek
- sól
- pieprz
- bazylia
- zioła prowansalskie
- czosnek 3 ząbki
- cebula duża
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- szklanka bulionu warzywnego (otrzymacie go po ugotowaniu warzyw z kostkę rosołową)
- żółty ser
- 1 jajko
- łyżka masła



Przygotowanie:
1. Ugotować dwa woreczki ryżu - według przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu wyjąć na talerz ryż z woreczków i pozostawić do ostygnięcia.
2. Krewetki opłukać pod bieżącą wodą, aby się rozmroziły.
3. Wrzucić krewetki do naczynia z wrzącą wodą i gotować 3 minuty. Odcedzić.
4. Krewetki dodać do marynaty (oliwa z oliwek, sól, pieprz, zioła prowansalskie, dwa zmiażdżone ząbki czosnku, odrobina soku z cytryny). Pozostawić na kilkanaście minut
5. Ugotować warzywa wraz z kostką rosołową (ok. 15 minut)
6. Posiekaną cebulę, pokrojony jeden ząbek czosnku, ugotowane warzywa i krewetki wrzucamy na patelnię i podsmażamy na oleju. (ok. 4 minut).
7. Po tym czasie wlewamy szklankę bulionu do smażących się warzyw i krewetek. Mieszamy, dodajemy do wszystkiego 2 łyżki koncentratu pomidorowego, znów mieszamy i dusimy pod przykryciem ok. 2 minuty. Doprawiamy do solą, pieprzem,
8. Jajko roztrzepujemy z solą i pieprzem, odstawiamy.
9. Na wok wlewamy odrobinę oleju, dodajemy łyżkę masła i wsypujemy wcześniej ugotowany ryż - rozdrabniając go jeśli się posklejał. Do ryżu wlewamy masę jajeczną i mieszamy do momentu aż jajko się zetnie a ryż będzie ciepły.
10. Ryż wykładamy na talerze, polewamy sosem pomidorowym z warzywami i krewetkami, posypujemy startym, żółtym serem.
 



Smacznego!:)

wtorek, 28 stycznia 2014

Moja suknia ślubna



Od początku wiedziałam jak powinna wyglądać moja suknia ślubna. No może nie tak całkiem dokładnie, ale chciałam żeby miała długi tren. Gdy poszłam z mamą do salonu, zmierzyłam 4 modele i ten 4 okazał się idealny! Chciałam też zaznaczyć, że wszystkie sukienki jakie mierzyłam były w jednym stylu: koronkowe, zwiewne z dużą ilością lejącego się szyfonu, niekiedy wysadzane kryształkami.
Poniżej kilka modeli (wyszukanych w internecie, które szczególnie przypadły mi do gustu):









Ale od początku…

Choć princeski na zdjęciach wydawały mi się zbyt cukierkowe, gdy weszłam do salonu i zobaczyłam jak pięknie wyglądają na manekinach postanowiłam je przymierzyć. Jakiż wielki był mój zachwyt, gdy w tego typu sukience rozmiar mojego biustu zwiększył się z A do D! Od razu powiedziałam Mamo bierzemy! (:D). Niestety jak zaczęłam się  niej poruszać czar prysł równie szybko jak się pojawił. Suknia była tak niewygodna i ciężka, że przetrwanie w niej całej nocy graniczyłoby z cudem.

Na kolejny ogień poszła sukienka w kształcie litery A. Nie podbiła ona mojego serca, gdy zobaczyłam ją na wieszaku, i nie zachwyciła mnie gdy ubrałam ją na siebie. Beż żalu zdjęłam ją i sięgnęłam po następną.

Kolejna suknia była lekko dopasowana z dłuuuugim trenem. Przyznam szczerze była cudowna, ale niestety nie było możliwości zakupu rozmiaru który mnie interesował, więc z wielkim żalem odłożyłyśmy ją na wieszak.

Ostatni model jaki zmierzyłam to suknia typu syrena z długim trenem – mocno dopasowana w talii i biodrach, pięknie podkreślająca biust (co przy moim małym rozmiarze jest szczególnie ważne) i co najważniejsze na całej długości pokryta przestrzenną włoską koronką. Od razu po założeniu wiedziałam, że to jest ten idealny fason.
Zarezerwowałyśmy suknię, pojechałyśmy do jeszcze jednego salonu obejrzeć inne modele, ale w końcu wróciłyśmy do pierwotnego sklepu i zakupiłyśmy koronkową syrenkę. 



Początkowo byłam nastawiona na szycie sukni, gdybym nie znalazła tej odpowiedniej, jednak udało się ją odnaleźć w pierwszym odwiedzonym salonie, więc przymiarki mam z głowy. Czeka mnie jeszcze tylko dopasowanie sukni do mojej figury, bo niestety modele ślubne są szyte od rozmiaru 36, który jest na mnie o wiele za duży i trzeba ją zwężać do  r. 34 (szczególnie w pasie).


piątek, 5 lipca 2013

Nowe dziecko- zabawka

Właśnie przyjechało do nas nowe dziecko :D tzn. do mojego Sebka.Dla mnie to kawałek blachy, ale przyznam, że bardzo ładny:P Samochód (Alfa Romeo 166) ściągnęliśmy z Holandii  i na razie stoi pod domem, bo musimy zająć się papierami związanymi ze sprowadzeniem samochodu z zagranicy. Połowę dokumentów już skompletowaliśmy, ale na drugą połowę musimy jeszcze trochę poczekać (nie dałam rady wszystkiego załatwić sama, a papierki musimy załatwiać w Przemyskich urzędach, co jest uciążliwe, bo nie uśmiecha się nam jeździć tyle kilometrów co kilka dni. Więc na razie samochód stoi i czeka). Musimy też sprzedać nasze poprzednie auto bo nie ukrywajmy pieniążki by się teraz przydały - tym bardziej, że zbliżają się wakacje, a ja nawet nie widzę początków funduszu urlopowego:( Zobaczymy jak to wszytko się potoczy. Korzystając z okazji, że robiliśmy zdjęcia samochodu, żeby wystawić go na Allegro, ubłagałam mojego S. żeby w końcu zrobił mi jakieś zdjęcie, które mogłabym wrzucić na bloga! Czemu Ci faceci tak niechętnie cykają blogowe fotki!? 


 Spodnie: Stradivarius | Bluzka: C&A | Naszyjnik: Rossmann

środa, 3 lipca 2013

Projekt kuchni

Tak jak obiecałam - zaczynam wstawiać swoje projekty. Dla niektórych mogą one być zbyt monochromatyczne - ale cóż taki jest mój styl. Biel, czerń plus jakiś intensywny kolor. Poniżej przedstawiam Wam projekt kuchni - jeden z pierwszych jakie wykonałam. Wymiary pomieszczenia są identyczne z wymiarami pokoju na poddaszu mojego rodzinnego domu. Właśnie z myślą o tym pomieszczeniu robiłam tę kuchnię - taką chciałabym mieć. Być może kiedyś wprowadzimy się na to dwupoziomowe poddasze, bo rodzice powiedzieli, że jest ono do dyspozycji i jak chcemy możemy się tam wprowadzić Jest tylko jedno "ale" - no może dwa:) Przemyśl jest obecnie oddalony on naszych miejsc pracy o ponad 200 km, wiec remont jest na razie nierealny i jednak wolelibyśmy mieć swój dom, osobny z dala od rodzinny (ale nie za daleko:P). Co będzie, czas pokaże. Zostawiam Was z projektami. Może program w którym je robiłam nie jest tym z najwyższej półki, ale efekty wizualizacji i renderingu są zadowalające.









Buziaki!!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Nadrabiam zaległości!!!



Hej kochani!:) Długo mnie nie było, ale już się tłumaczę. Przez ostatnie 3 miesiące miałam bardzo dużo na głowie i ledwo wyrabiałam się z obowiązkami. Czasu na bloga nie miałam w ogóle i stwierdziłam, że lepiej nie pisać nic, niż dodawać posty co 2 tygodnie, tłumacząc się non stop, że nie miałam czasu. Obiecuję poprawę, bo semestr na studiach już się skończył – naprawdę, myślałam, że na magisterce będzie lajt, ale niestety dowalili nam tyle nudnych i niepotrzebnych przedmiotów, że chyba wszystkim na roku odechciało się dalszego studiowania.
Skończyłam też roczny kurs dekoracji wnętrz z zaprojektowaną kuchnią, sypialnią, łazienką i pokojem dziecka :D (jestem nich mega zadowolona, wiec na pewno pokażą się na blogu – zobaczymy co o nich sądzicie).
I najważniejsze na koniec!... Wychodzę za mąż!!! Haha, w końcu :P Datę ślubu mamy ustaloną na 26 kwietnia przyszłego roku – pojawią się zatem posty ślubne, a wraz z nimi moje przemyślenia:)
Wirtualnie ściskam Was mocno i do kolejnego napisania!:*



 P.S.wieczorem mam zamiar nadrobić blogowe zaległości na Waszych stronach! będzie co czytać:)